Wysokie szanse na stratę w dłuższym terminie
Porównajmy sobie krótko, statystyczne szanse na dodatni wynik na giełdzie, stosując dwie zupełnie od siebie różne ścieżki inwestowania.
Porównajmy wyniki inwestorów giełdowych korzystających z kontraktów na różnice, czyli cały czas popularnych tzw. CFD. Contract for Difference to instrument, w którym nie kupujemy samego aktywa, a zakładamy się o kierunek jego ceny, zazwyczaj korzystając z lewara. Dla zobrazowania użyjemy statystyk, które brokerzy CFD muszą dostarczać ze względu na obowiązujące prawo — czyli danych, które wymusili na brokerach sami regulatorzy rynku.
"74% rachunków inwestorów detalicznych odnotowuje straty pieniężne w wyniku handlu kontraktami CFD u niniejszego dostawcy CFD".
To autentyczne dane zgodnie z metodologią ESMA (organ nadzoru i regulacji rynków finansowych w UE) dla jednego z popularnych brokerów, samo ostrzeżenie procentowe liczone jest kwartalnie za poprzednie 12 miesięcy. Te liczby zmieniają się w zależności od okresu i konkretnego brokera CFD.
ESMA podaje, że średnio 74-89% rachunków detalicznych traci pieniądze, na klienta przeciętnie 1600 do 29000 euro. Mamy również badania KNF za 2025 rok, z których wynika, że 71,8% klientów poniosło stratę, średnio -6373 zł na osobę, a sama ilość aktywnych klientów brokerów CFD osiągnęła prawie 200 tysięcy osób.
Wysokie szanse na zysk w dłuższym terminie
Z drugiej strony postawmy indeks S&P 500 i inwestowanie pasywne polegające na zakupie każdego miesiąca tej samej kwoty jednego taniego ETFa.
Zacznijmy z wysokiego C, sprawdźmy ile zyskalibyśmy procentowo per rok historycznie inwestując przed 20 lat, ale zaczynając w dowolnym wybranym momencie od 1928 roku. Historycznie w każdym takim okresie, 20 lat inwestowania dałoby minimalnie 3,1% zwrotu rocznego aż do maksymalnego 17,7% rocznie.
20 lat to sporo czasu, dlatego zejdźmy ton niżej i sprawdźmy dane dla 10 lat. Tutaj pewniaka już nie ma, można trafić historycznie w okresy typu 2000-2009 gdzie zwrot roczny był ujemny i wyniósł -1%
W skrócie wg danych firmy Dimensional:
-
1 rok: 75% — Inwestycja w rynek amerykański przyniosła wzrost majątku w 75% okresów rocznych między styczniem 1926 a majem 2023.
10 lat: 95% — W okresach dziesięcioletnich zysk wystąpił w 95% przypadków.
~15+ lat: 100% Żaden okres dłuższy niż 184 miesiące (nieco ponad 15 lat) nie przyniósł ujemnego zwrotu w USA.
Zacznijmy porównania
Zestawmy to najprościej, jak się da, w tej samej skali — jednego roku.
Przeciętny klient CFD ma około 28% szans, że zakończy rok na plusie. Inwestor, który po prostu kupił szeroki rynek, ma tych szans 75%, jest to przepaść która zwiększa się diametralnie jeśli ujmiemy te liczby w długim terminie,
Dla inwestora indeksowego czas jest sprzymierzeńcem* — im dłużej trzyma, tym mniejsza szansa, że wyjdzie na minus. Po dziesięciu latach mówimy o 95%. Po piętnastu historia nie zna ani jednego okresu ze stratą. Nie trzeba niczego robić, nie trzeba mieć racji co do kwartału, przewidzieć krachu ani trafić w dołek.
Dla spekulanta na CFD czas działa dokładnie odwrotnie. Żeby być na plusie po pięciu latach, trzeba wygrać pięć razy z rzędu z grą, w której szansa na wygraną wynosi mniej niż jeden do trzech. Każdy kolejny rok to nie kolejna szansa — to kolejne sito. I nie chodzi o to, że traderzy są mniej inteligentni czy mniej zdyscyplinowani od inwestorów. Chodzi o to, że wybrali grę, w której sama struktura — dźwignia, spread, punkty swapowe, konflikt interesu — odejmuje wartość przy każdej transakcji, zanim jeszcze zaczną się liczyć ich umiejętności.
To jest różnica, której nie widać w reklamie brokera CFD i nie da się jej nadrobić lepszą analizą wykresu. Dwie ścieżki, ten sam rynek, przeciwna relacja z czasem. Jedna gra nagradza cierpliwość. Druga karze samą obecność przy stole.
Czas jest jedynym sprzymierzeńcem, którego inwestor dostaje za darmo — pod warunkiem że wybierze grę, w której czas stoi po jego stronie.